TAKIE MAŁE PODSUMOWANIE

Dzisiaj mogę szczerze napisać, że kolejny raz wiem, że nic nie dzieje się bez powodu…

 Ci którzy mnie znają wiedzą o tym, że kiedyś byłam szczupłą, wysportowaną (choć nie uprawiałam sportu młodą kobietą). Podróżowałam po świecie i spełniałam swoje marzenia. Nie miałam zbyt wielu trosk, bo życie było dla mnie wyjątkowo łaskawe. Ale też nic nie przychodziło do mnie z łatwością, jak chciałam nauczyć się języka, poszłam jeszcze jako licealistka do pracy, aby móc zarobić na lekcje angielskiego.  Aby w Londynie było mnie stać na studia i przyjemności ciężko pracowałam….Mogłabym pisać tak dalej, ale dzisiaj nie o tym…

 Kiedy zdecydowałam się na dziecko, byłam już dojrzałą kobietą miałam ponad 35 lat i czułam, wiedziałam, że to najwyższy czas dla mnie, chciałam być w miarę młodą mamą, aktywną. Ciąża niestety nie przebiegała lekko, dlatego wszystkie moje stresy, troski starałam się łagodzić tym co lubię od lat, najbardziej smacznym jedzeniem. Jestem prawdziwym smakoszem, kocham jeść, uwielbiam testować nowe rzeczy i mogłabym praktycznie zamieszkać w restauracji. Jadłam świadomie za dwoje, a nawet i troje i tyłam…Drugą cześć ciąży musiałam leżeć,  brak ruchu był idealny do nabywania dodatkowych kilogramów. Po urodzeniu niewielkiej  Zosi ważyłam łącznie o 26 kilogramów więcej. Jak na mój niewielki wzrost 161 cm i wyjściowej wadze 50 kg było to dla mnie naprawdę bardzo dużo. Ale za to schudłam dość szybko podczas karmienia piersią, jednak niestety dopadła mnie depresja poporodowa i bardzo szybko ponownie przytyłam. To była walka z wiatrakami.  Taka sytuacja miała miejsce przez kilka lat. Aż do dnia,  gdy patrząc w lustro załamałam się.  Patrzyłam na stare zdjęcia i doszłam do wniosku, że z wesołej kobiety, stałam się zakompleksioną, wyglądającą bardzo poważnie kobietą.  Zaczęłam ćwiczyć, oczywiście z przerwami, jadłam lepiej , ale wciąż bez opieki dietetyka. Skoro ćwiczyłam, ale wciąż źle jadłam to bardzo szybko zaczęłam wyglądać  jak facet – ciężarówka. Waga może była już niższa, ale nie wyglądałam dobrze, same zobaczcie moje stare zdjęcia.

Przeglądając kolejną  dietę (a sprawdziłam chyba już wszystko)  trafiłam na Dietę Cambridge. Doszłam do wniosku, że spróbuję ten ostatni raz, tym razem z pomocą fachowca- dietetyka.

Byłam już szczuplejsza, ale nadal miałam za dużo o te kilka  kilogramów. Najgorsze pięć kilogramów….Najtrudniejsze do zrzucenia. Cały tłuszcz zgromadzony był na brzuchu,  ramionach i twarzy. Naprawdę nie potrafiłam się tego pozbyć.  Przeszłam przez kolejne badania,  tym razem na tarczycę…

 Odnoszę wrażenie, że każda z kobiet mówi,  jeszcze tylko pięć kilogramów i już będę wyglądała idealnie. Mówimy to przed Sylwestrem, ważnym spotkaniem, sezonem na bikini, to ta magiczna cyfra…

Spotkałam się z panią dietetyk. Kupiłam serię produktów.  Już nie musiałam się martwić, że będę sama musiała szykować sobie dietetyczne jedzenie.  Wszystko miałam „podane na tacy”. Kontakt z dietetykiem nawet z drugiego końca Europy, posiłki i tym razem wyjątkowo dobre nastawienie.

Jako osoba, która uwielbia wyzwania postanowiłam, że w przeciągu 28 dni  podczas trasy po Europie zrzucę ostanie kilogramy i z wakacji nie tylko wrócę pięknie opalona ale i o wiele szczuplejsza…

 Zapewne myślicie skąd wzięłam siły aby to zrobić? Nie miałam wyjścia, czułam, że starzeję się w ekspresowym tempie, moje ciało było jak budyń. Nie było już tego blasku w oku. A przecież jestem mamą, chcę wyglądać i czuć się zdrowo nie tylko dla mnie, ale i mojej rodziny. To była moja motywacja, postanowiłam,  że stworzę coś w rodzaju przewodnika po MOIM odchudzaniu z dietą Cambridge .

Dziś minęło już kilka dobrych miesięcy od czasu gdy zakończyłam proces odchudzania i  z dumą mogę napisać, że zostałam oficjalnie twarzą Diety Cambridge – międzynarodowej firmy odchudzającej. To właśnie oni dostrzegli we mnie potencjał .  Już wkrótce zobaczycie moje autorskie materiały. Jestem bardzo dumna, wzruszona, bo przebyłam bardzo krętą drogę i dostałam wielką nagrodę- nową siebie . 

Uwierzcie, wiem jak jest ciężko, zdaję sobie sprawę jak trudno jest zmotywować się do ćwiczeń, wiem jak skręca się żołądek z braku słodyczy i ukochanych łakoci. Myślicie, a kiedy mam ćwiczyć, skoro nie mam czasu nawet umyć włosów, posiłki, dieta, ależ ja nie mam czasu jeść.  No właśnie skoro nie masz na to wszystko czasu to dieta Cambridge jest dla Ciebie idealnym rozwiązaniem.

Pamiętajcie,

Nie ma rzeczy niemożliwych. Ja jestem na to dowodem.

Pomogę Wam, rozumiem Was.

Justyna

Udostępnij: